NOWA WIZJA MOTORYZACJI

Chcemy sprawiedliwego traktowania, eliminacji absurdów
drogowych i nowoczesnej motoryzacji.


Przed majowym weekendem

Wszystko wskazuje na to, że musimy się pozabijać. Nie wszyscy na świecie, ale my, tu - w Polsce. 

Ale żeby tylko pozabijać.... Musimy się okaleczać, rujnować swój majątek, pogrążać państwo w ruinie finansowej... Tak, tak - wszystko wskazuje na to, że z tej drogi trwałego nonsensu zejść nie umiemy. Inne narody poradziły sobie z plagą wypadków drogowych, a nasz nie potrafi. Dlaczego? Nie ma takiego mądrego w Polsce, kto by znał jednoznaczną odpowiedź. Nikt nie pokusił się o to, by zespolić siły instytutów naukowych, mędrców, dziennikarzy, by znaleźć odpowiedź na to tragiczne pytanie - jak przeżyć epokę motoryzacji i nie zginąć? Polityków juz nawet nie pytam o zdanie, bo dla nich nasze życie liczy się tyle, co wyborcze poparcie. Pytałem paru takich bardzo wpływowych, proponując im zawiązanie ponadpolitycznej koalicji na rzecz ludzkiego życia na drogach. Jeden z nich - były premier, powiedział mi: "Bezpieczeństwo na drogach to nie jest atrakcyjny polityczny target. Na tym się punktów nie robi". Wychodzi więc na to, że przyjdzie nam się pozabijać. Chyba, że...chyba, że wreszcie zorganizujemy się w jedną społeczną siłę i nie damy się pozabijać. Nie dopuścimy więcej do tego, że każdego dnia zgodnie z bezlitosnymi statystykami kilka osób wyjmowanych jest z grona żywych i zasila kasę przedsiębiorstw pogrzebowych, kamieniarzy, grabarzy. Piszę to z pełną świadomością człowieka, który na każdą próbę podejmowaną przez ludzi, by uczłowieczyć nasze życie na drogach, mówi "Tak, popieram!"  - bo każda próba, nawet pozornie nieskuteczna, jest ważna. Ale jak w piosence  "Nie wierzę politykom", tak jak Tomek Lipiński śpiewający z Brygadą "Kryzys" - "bo to oni wywołują wojny, na których my giniemy". 

Tych wojen na drodze co prawda oni nie wywołali, ale może jednak? Jeśli więc nie wierzymy politykom, to komu na Boga mamy wierzyć!? Nie dajmy się zabijać na drogach. Tylko jak to zrobić? A tymczasem  przed nami długi majowy weekend, którym wszyscy się cieszymy, ale nie przeczuwamy, że ktoś z nas zginie. Rozejrzyjmy się wśród znajomych, ale i spójrzmy w lustro. Może to ja, jeśli nie zmądrzeję, albo będę miał pecha trafić na drogowego bandytę? Kierowca.pl, stowarzyszenie, które od wielu lat wrzeszczy, tupie nogami, szuka sojuszników, umizguje się politykom,  dostaje od nich zawsze kopniaka. Cóż więc Stowarzyszenie Kierowca.pl może zrobić nie tylko przed długim majowym, ale też każdym weekendem? Prosić nas wszystkich o zdrowy rozsądek. Załóżmy chociaż na ten weekend polską koalicję zdrowego rozsądku. 

Maryla Rodowicz śpiewała kiedyś "Nie daj mi Boże, broń Boże, skosztować tak zwanej życiowej mądrości". A ja wam mówię - właśnie skosztujmy! Może wtedy przeżyjemy. A jak już uda nam się wrócić do domu szczęśliwie, proszę was - zjednoczmy się złączeni nie politycznymi hasłami, nie działaniami lobbystów, którzy na bezpieczeństwie chcą zarobić. Złączmy się po prostu strachem o  zdrowie i życie własne i wszystkich Polaków. Pomyślcie o tym przez weekend, a potem pogadamy - mam nadzieję...

WZ

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.